Parys pomyślała, że warto zrobić słownik szafiarki - taki prężna ruch szafiarek w Polska na osobna słownik zasługuje. Na razie mam tyle, ile widać niżej - oczywiście mój eks, miła polska chłopak, pomóc mi tłumaczyć. Czekać na wasze propozycje - słówko plus opisik - bo słownik musieć róść w siłę i być grubsza o kolejne wyrazy.
Liczyć na was mocno. Całuski.
ALEXA CHANG - przynajmniej trzy czwarte szafiarek ma na kominku jej posążek. Chuderlawa ślicznotka z lubością określana mianem ikony powściągliwego stylu prosto z GB i MTV.
CARRIE BRADSHAW - dla żyjących poza szafiarkowym matriksem - jedno z przeciętnych wcieleń przeciętnej aktorki o żylastym ciele i twarzy klaczy otoczonej blond puklami, dla szafiarek - bogini stylu i powód do wydania dwóch dych na bilet na kinowe badziewie pt. "Dwugodzinny pokaz mody z czterema histeryczkami w roli modelek" znany też jako "Seks w wielkim mieście".
CHANELKA - torebkowy klasyk domu mody Chanel. Pikowana torebka model 2.55 (trochę historii) na charakterystycznym łańcuszku przeplecionym skórzanym paskiem. W przyrodzie występuje w postaci oryginału (stosunkowo drogiego, ok. 3000 USD) i mnóstwa znakomitych (głównie dlatego, bo znacznie tańszych) podróbek ustępujących co prawda oryginałowi ceną i jakością, za to oszczędzających kieszeń przy zakupie banalnego autentyku.
ĆWIEKI, NITY - u szanującej się szafiarki ćwiek/nit na ćwieku/nicie ćwiekiem/nitem ćwieka/nit ostatnio pogania, a niezrzeszonym w szafiarskim bractwie zabija ćwieka: "Po jakiego ćwieka tyle ćwieków/nitów naraz? Metalmaniaczka czy co?". Zatem niezorientowanym wyjaśnia się: szafiarka nabija się ćwiekami, bo ona zdanża z trendami. A trend jest, żeby grzeczna dziewczyna poudawała niegrzeczną punkrockówę.
DIY (z angielska "Do It Yourself") - kiedyś mówiło się: "jestem Zosia Samosia, mam dwie rączki małe do majsterkowania, szycia, gotowania, etc. (niepotrzebne skreślić) doskonałe" albo "jestem jak Adam Słodowy - zrobię sobie sama". Dzisiaj o udzierganym szaliku czy przerobionej kiecce wypada raczej powiedzieć, że ma metkę "DIY", to jest pochodzi z fabryki domowego przetwórstwa odzieżowego. O tym, jak doityourselfy powstają szafiarka informuje w TUTORIALACH.
FLORAL PLAYSUIT (ALBO COKOLWIEK W DROBNE KWIATKI: SPÓDNICA, SUKIENKA) - sezon wcześniej szafiarka uznałyby pewnie, że takie umajone drobnymi kwiatkami kombinezoniki (spódnice, sukienki) mogłaby nosić najwyżej seksowna woźna albo (gdyby zgrabną była) Hiacynta Bukiet. Albo że taka szmatka mogłby robić za kuchenną ceratę. Cokolwiek w drobne kwiatki najczęściej szafiarka zestawia(ła) z kontrastującymi ciężkimi, czarnymi, naćwiekowanymi detalami - to tak na wszelki wypadek, aby nikomu nie przyszło posądzać ją o związek z wyżej wymienionymi (zwłaszcza z ceratą).
CHANELKA - torebkowy klasyk domu mody Chanel. Pikowana torebka model 2.55 (trochę historii) na charakterystycznym łańcuszku przeplecionym skórzanym paskiem. W przyrodzie występuje w postaci oryginału (stosunkowo drogiego, ok. 3000 USD) i mnóstwa znakomitych (głównie dlatego, bo znacznie tańszych) podróbek ustępujących co prawda oryginałowi ceną i jakością, za to oszczędzających kieszeń przy zakupie banalnego autentyku.
ĆWIEKI, NITY - u szanującej się szafiarki ćwiek/nit na ćwieku/nicie ćwiekiem/nitem ćwieka/nit ostatnio pogania, a niezrzeszonym w szafiarskim bractwie zabija ćwieka: "Po jakiego ćwieka tyle ćwieków/nitów naraz? Metalmaniaczka czy co?". Zatem niezorientowanym wyjaśnia się: szafiarka nabija się ćwiekami, bo ona zdanża z trendami. A trend jest, żeby grzeczna dziewczyna poudawała niegrzeczną punkrockówę.
DIY (z angielska "Do It Yourself") - kiedyś mówiło się: "jestem Zosia Samosia, mam dwie rączki małe do majsterkowania, szycia, gotowania, etc. (niepotrzebne skreślić) doskonałe" albo "jestem jak Adam Słodowy - zrobię sobie sama". Dzisiaj o udzierganym szaliku czy przerobionej kiecce wypada raczej powiedzieć, że ma metkę "DIY", to jest pochodzi z fabryki domowego przetwórstwa odzieżowego. O tym, jak doityourselfy powstają szafiarka informuje w TUTORIALACH.
FLORAL PLAYSUIT (ALBO COKOLWIEK W DROBNE KWIATKI: SPÓDNICA, SUKIENKA) - sezon wcześniej szafiarka uznałyby pewnie, że takie umajone drobnymi kwiatkami kombinezoniki (spódnice, sukienki) mogłaby nosić najwyżej seksowna woźna albo (gdyby zgrabną była) Hiacynta Bukiet. Albo że taka szmatka mogłby robić za kuchenną ceratę. Cokolwiek w drobne kwiatki najczęściej szafiarka zestawia(ła) z kontrastującymi ciężkimi, czarnymi, naćwiekowanymi detalami - to tak na wszelki wypadek, aby nikomu nie przyszło posądzać ją o związek z wyżej wymienionymi (zwłaszcza z ceratą).
FUTRO
H&M (pol. "Haniebnie & Marnie") - Mekka szafiarek. Haniebnie wysokie ceny za marną jakość.
JELLY WATCH - zegarek z obudową i paskiem z gumopodobnego tworzywa. Występuje w neonowo-landrynkowych kolorach, szafiarki najbardziej jednak pożądają różowego. Kiedyś pierwszy zegarek przedszkolaka albo komunijny prezent (ale to w tych pięknych czasach, kiedy dzieciaki na komunię nie dostawały laptopów, plazm czy quadów), teraz świecą żarówiastym światłem na nadgarstkach szafiarek pełniąc funkcję raczej bransoletki (w szafiarskim narzeczu "branZoletek") niż czasomierza.
KOLORY, SZAFIARSKA PALETA KOLORÓW - jeśli szafiarce marzył się w ostatnim sezonie zielony lakier do paznokci, to na pewno był on w odcieniu MIĘTOWYM. Jeżeli poszukiwała ciemnożółtego płaszcza trocheńkę podchodzącego brunatnym, to na pewno prosiła w sklepie o płaszcz MUSZTARDOWY. Jeżeli chciała kupić kozaczki, zwłaszcza stylizowane na modne lata 80. saszki, to na pewno ręka wyciągała się jej do tych w kolorze KARMELOWYM. W identycznym zresztą, jak ponoć uniwersalna i do wszystkiego torebka Och, prawie-jak-Chloe, do której wzdycha niejedna siostra szafiarka. Karierę wciąż robi kolor ciemnoróżowo-fioletowy... Cóż, w tym przypadku skracanie do zawierającego istotę odcienia epitetu FUKSJOWY jest uzasadnione i usprawiedliwione, jeżeli nie trendami, to przynajmniej ekonomicznością językową. Dodaję: Ktoś słusznie przypomina o KOBALTOWYM. Znaczy tyle, co królewski błękit czy głęboki, nasycony niebieski, jakże jednak nowocześniej, ba, industrialnie nawet brzmi.
KOMIN - ocieplacz szyjnego odcinka kręgosłupa szafiarki. Dla postronnych zabrzmi to dziwnie, ale szafiarka lubi od czasu do czasu włożyć głowę w komin, a potem ten komin nosić na szyi. Komin jaki jest, każdy widzi: coś jakby szalik, ale z dziurą w środku. Szczytem kreatywności jest własnoręczne wykonanie komina, co następuje przez zszycie końców jakiegokolwiek posiadanego szalika. Można się potem chwalić, że ma się na karku nie tylko komin, ale i głowę.
LEGINY TYPU "WET LOOK" / SKÓROPODOBNE / LATEKSOWE - śliskie, sztuczne obrzydlistwo oblepiające każde nogi jednakowo tandetnym połyskiem. Hołubione, niestety, także przez właścicielki nóg nie najsmuklejszych, którymi to leginami wyjątkowo skutecznie podkreślają ową "nienajsmuklejszość". Leginowy wymysł szatana albo leginowego lobby, działającego na rzecz producentów, którym ten model zalegał w magazynach. Podchodzą pod strój porno-dominy i jako takie nie powinny oglądać światła dziennego poza sex shopami.
LUSTRZANKA - pudełeczko, którym szafiarka uwiecznia swoje outfity. Umiejętność obsługi czy przynajmniej wykorzystywania 1/4 możliwości pudełeczka niekonieczna. Grunt, aby pudełeczko dobrze wyglądało, solidnie, drogo, fachowo, na narcystycznych autoportretach robionych przed lustrem domowym bądź sklepowym.
MUST HAVE - chcecie-do-miecia, stroje, dodatki, kosmetyki, na które w danym sezonie choruje szafiarka (a z nią przynajmniej połowa zrzeszonych w szafiarskim zakonie sióstr), a żeby nie zapomnieć, na co choruje, umieszcza je na CHCELISTACH. Kiedy chcieć-do-miecia zamienia się w miecia, szafiarka osiąga szafiarski orgazm, skreśla must have z chcelisty i szuka kolejnego kandydata na... must have.
MUSZKIETERKI - obuwniczy koszmarek pierwszej wody. Kozaki z długą cholewą w ekstremalnych przypadkach sięgającą nawet pół uda, co może jeszcze wygląda na długonogich modelkach, gorzej już na właścicielkach kończyn krótszych i masywniejszych. Pierwszy krok do "ściśnięcia" sylwetki. Wygląda się w nich w najlepszym razie jak Kot w Butach, w najgorszym - jak rybak w eleganckim obuwiu wyjściowym.
NASZYJNIK Z H&M, "TEN SŁYNNY" - za hurtowe wykupowanie tej dziwacznej ozdoby szyi, które najpewniej uchroniło sklepowe magazyny przed zaleganiem w nich stosów owej ozdóbki, H&M powinien szafiarki ozłocić. Ani on ładny, ani elegancki, za to na co drugiej szyi szafiarczej. Uwaga, naprawdę nie jest uniwersalny.
NERDY, KUJONKI, GEEKI - okulary z najczęściej zerowymi szkłami korekcyjnymi, które niczego nie przybliżają ani oddalają, za to pozwalają osiągnąć bądź wzmocnić kujonowatość wizerunku. Preferowane modele oprawek to klasyki ze stajni Ray Bana - Wayfarer i Club Master, chociaż nieśmiało i ze średnimi wciąż efektami rynek próbują zawojować zdjęte z nosa modnisi z lat 50. okulary kocie. Największą zaletą nerdów jest to, że wszyscy wyglądają w nich jednakowo dziwnie i gdyby nie ich masowość spowodowana rozplenieniem tanich podróbek, można by rzec całkiem interesująco. Anonimowy komentator dodaje: Ostatnia deska ratunku dla ładnych dziewczyn, które nie mogą się opędzić od tabunów szalejących za nimi mężczyzn. Oszpecenie na zawołanie.
OBCIACHOWE SWETRY - Za komentującym: swetry z sową/słoniem/tureckim wzorem itp. - słusznie zwane obciachowymi, niesłusznie zakładane w jakichkolwiek okolicznościach. U osób urodzonych w latach 70. mogą przywołać traumatyczne wspomnienia czasów, kiedy taki sweter NAPRAWDĘ był szczytem luksusu i estetyki. Doczekały się nawet święta - Cosby's Sweater Day (20. stycznia). Mon dieu... Dacie wiarę, że za tego szaraka-cudaka po lewej ASOS żąda 110 funtów? Kto to kupi? Szafiarka kupi - raz, bo ASOS (taki lepszy H&M, Mango i TopShop), dwa, bo obciachowy sweter, trzy, bo obciachowy sweter z ASOS. Mon dieu!
JELLY WATCH - zegarek z obudową i paskiem z gumopodobnego tworzywa. Występuje w neonowo-landrynkowych kolorach, szafiarki najbardziej jednak pożądają różowego. Kiedyś pierwszy zegarek przedszkolaka albo komunijny prezent (ale to w tych pięknych czasach, kiedy dzieciaki na komunię nie dostawały laptopów, plazm czy quadów), teraz świecą żarówiastym światłem na nadgarstkach szafiarek pełniąc funkcję raczej bransoletki (w szafiarskim narzeczu "branZoletek") niż czasomierza.
KOLORY, SZAFIARSKA PALETA KOLORÓW - jeśli szafiarce marzył się w ostatnim sezonie zielony lakier do paznokci, to na pewno był on w odcieniu MIĘTOWYM. Jeżeli poszukiwała ciemnożółtego płaszcza trocheńkę podchodzącego brunatnym, to na pewno prosiła w sklepie o płaszcz MUSZTARDOWY. Jeżeli chciała kupić kozaczki, zwłaszcza stylizowane na modne lata 80. saszki, to na pewno ręka wyciągała się jej do tych w kolorze KARMELOWYM. W identycznym zresztą, jak ponoć uniwersalna i do wszystkiego torebka Och, prawie-jak-Chloe, do której wzdycha niejedna siostra szafiarka. Karierę wciąż robi kolor ciemnoróżowo-fioletowy... Cóż, w tym przypadku skracanie do zawierającego istotę odcienia epitetu FUKSJOWY jest uzasadnione i usprawiedliwione, jeżeli nie trendami, to przynajmniej ekonomicznością językową. Dodaję: Ktoś słusznie przypomina o KOBALTOWYM. Znaczy tyle, co królewski błękit czy głęboki, nasycony niebieski, jakże jednak nowocześniej, ba, industrialnie nawet brzmi.
KOMIN - ocieplacz szyjnego odcinka kręgosłupa szafiarki. Dla postronnych zabrzmi to dziwnie, ale szafiarka lubi od czasu do czasu włożyć głowę w komin, a potem ten komin nosić na szyi. Komin jaki jest, każdy widzi: coś jakby szalik, ale z dziurą w środku. Szczytem kreatywności jest własnoręczne wykonanie komina, co następuje przez zszycie końców jakiegokolwiek posiadanego szalika. Można się potem chwalić, że ma się na karku nie tylko komin, ale i głowę.
LEGINY TYPU "WET LOOK" / SKÓROPODOBNE / LATEKSOWE - śliskie, sztuczne obrzydlistwo oblepiające każde nogi jednakowo tandetnym połyskiem. Hołubione, niestety, także przez właścicielki nóg nie najsmuklejszych, którymi to leginami wyjątkowo skutecznie podkreślają ową "nienajsmuklejszość". Leginowy wymysł szatana albo leginowego lobby, działającego na rzecz producentów, którym ten model zalegał w magazynach. Podchodzą pod strój porno-dominy i jako takie nie powinny oglądać światła dziennego poza sex shopami.
LUSTRZANKA - pudełeczko, którym szafiarka uwiecznia swoje outfity. Umiejętność obsługi czy przynajmniej wykorzystywania 1/4 możliwości pudełeczka niekonieczna. Grunt, aby pudełeczko dobrze wyglądało, solidnie, drogo, fachowo, na narcystycznych autoportretach robionych przed lustrem domowym bądź sklepowym.
MUST HAVE - chcecie-do-miecia, stroje, dodatki, kosmetyki, na które w danym sezonie choruje szafiarka (a z nią przynajmniej połowa zrzeszonych w szafiarskim zakonie sióstr), a żeby nie zapomnieć, na co choruje, umieszcza je na CHCELISTACH. Kiedy chcieć-do-miecia zamienia się w miecia, szafiarka osiąga szafiarski orgazm, skreśla must have z chcelisty i szuka kolejnego kandydata na... must have.
MUSZKIETERKI - obuwniczy koszmarek pierwszej wody. Kozaki z długą cholewą w ekstremalnych przypadkach sięgającą nawet pół uda, co może jeszcze wygląda na długonogich modelkach, gorzej już na właścicielkach kończyn krótszych i masywniejszych. Pierwszy krok do "ściśnięcia" sylwetki. Wygląda się w nich w najlepszym razie jak Kot w Butach, w najgorszym - jak rybak w eleganckim obuwiu wyjściowym.
NASZYJNIK Z H&M, "TEN SŁYNNY" - za hurtowe wykupowanie tej dziwacznej ozdoby szyi, które najpewniej uchroniło sklepowe magazyny przed zaleganiem w nich stosów owej ozdóbki, H&M powinien szafiarki ozłocić. Ani on ładny, ani elegancki, za to na co drugiej szyi szafiarczej. Uwaga, naprawdę nie jest uniwersalny.
NERDY, KUJONKI, GEEKI - okulary z najczęściej zerowymi szkłami korekcyjnymi, które niczego nie przybliżają ani oddalają, za to pozwalają osiągnąć bądź wzmocnić kujonowatość wizerunku. Preferowane modele oprawek to klasyki ze stajni Ray Bana - Wayfarer i Club Master, chociaż nieśmiało i ze średnimi wciąż efektami rynek próbują zawojować zdjęte z nosa modnisi z lat 50. okulary kocie. Największą zaletą nerdów jest to, że wszyscy wyglądają w nich jednakowo dziwnie i gdyby nie ich masowość spowodowana rozplenieniem tanich podróbek, można by rzec całkiem interesująco. Anonimowy komentator dodaje: Ostatnia deska ratunku dla ładnych dziewczyn, które nie mogą się opędzić od tabunów szalejących za nimi mężczyzn. Oszpecenie na zawołanie.
OBCIACHOWE SWETRY - Za komentującym: swetry z sową/słoniem/tureckim wzorem itp. - słusznie zwane obciachowymi, niesłusznie zakładane w jakichkolwiek okolicznościach. U osób urodzonych w latach 70. mogą przywołać traumatyczne wspomnienia czasów, kiedy taki sweter NAPRAWDĘ był szczytem luksusu i estetyki. Doczekały się nawet święta - Cosby's Sweater Day (20. stycznia). Mon dieu... Dacie wiarę, że za tego szaraka-cudaka po lewej ASOS żąda 110 funtów? Kto to kupi? Szafiarka kupi - raz, bo ASOS (taki lepszy H&M, Mango i TopShop), dwa, bo obciachowy sweter, trzy, bo obciachowy sweter z ASOS. Mon dieu!
OUTFIT - szafiarka nie potrafi żyć bez outfitu. Stokroć bardziej niż ubrania, stroju, ubioru, uniformu, szaty (ale kto dziś w ogóle jeszcze nosi szaty?), kreacji, itd.
RAJTKI - pieszczotliwie "rajstopy" (bo nie "rajtuzy" przecież). Trudno przewidzieć, jakie rajtki w tym roku będą masowo noszone przez szafiarki, wiadomo natomiast, że w zeszłym szczytem trendowatości były RAJTKI W KROPKI (u szafiarki romantycznej W SERDUSZKA) oraz DZIURAWE RAJTKI. Te ostatnie szafiarka nosi(ła) z dumą, pomimo i na przekór niezorientowanym, a przez to zdezorientowanym przechodniom, ignorując czające się w ich oczach pytanie: "W jakich krzakach czołgałaś się dziewczyno?" albo "Kot cię tak, bidulo, załatwił?", albo "Nie nauczyli trzymać równowagi na rowerze, nie nauczyli...", albo "Bidulina, nie ma u niej na dzielni punktu repasacji pończoch".
SECONDHAND, SZMATEKS, CIUCHOLAND, GRZEBALNIA - Mekka szafiarek numer dwa, jeśli nie numer jeden. Tam łowi się okazje, wyrabia sokoli wzrok, pracuje nad zwinnością ruchów i rozbudowuje muskuł grzebiący, który jak sama nazwa wskazuje służy do wygrzebywania ciuchów z boksów / szafek / wieszaków.
SECONDHAND, SZMATEKS, CIUCHOLAND, GRZEBALNIA - Mekka szafiarek numer dwa, jeśli nie numer jeden. Tam łowi się okazje, wyrabia sokoli wzrok, pracuje nad zwinnością ruchów i rozbudowuje muskuł grzebiący, który jak sama nazwa wskazuje służy do wygrzebywania ciuchów z boksów / szafek / wieszaków.
SWAP - Szmaty Wymienię, Ale Pilnie! Na SWAPach szafiarki SWAPliwie SWAPią, to jest wymieniają się ciuchami, których szkoda wystawiać na Allegro, bo i tak nikt ich nie kupi.
SZAFIARKA - do bycia szafiarką niewiele trzeba: warunek numer jeden dziewczyna (albo chłopak - wówczas mówimy o SZAFIARZU) z szafą, a w szafie ubrania, do tego aparat i blog do zamieszczania zdjęć. Umiejętność poprawnego pisania po polsku, a czasem i angielsku, wymagana, choć niekoniecznie przestrzegana. Pamiętanie o zasadach interpunkcyjnych w wielu przypadkach zarzucone. Szafiarka pisze o swoich stylizacjach tak, że - jak doskonale ujęto tutaj - "całość sprawia wrażenie amatorszczyzny aspirującej do znawstwa".
TRAPERKI Z DEICHMANNA - trochę pokraczne, trochę toporne i trochę ortopedycznie wyglądające buty w kolorze musztardowo-karmelowym (?). Obuwniczy must have tej zimy, jak szafiarska wieść niesie, superstabilny, superwygodny i superniedrogi - idealny w dobie kryzysu i na zimę stulecia, jaką mamy tej zimy. Dla urozmaicenia ozdabiany sznurówkami w kontrastującym kolorze, przez co może i wygląda bardziej interesująco, ale też jeszcze bardziej szkaradnie niż w wersji podstawowej.
TRAPERKI Z DEICHMANNA - trochę pokraczne, trochę toporne i trochę ortopedycznie wyglądające buty w kolorze musztardowo-karmelowym (?). Obuwniczy must have tej zimy, jak szafiarska wieść niesie, superstabilny, superwygodny i superniedrogi - idealny w dobie kryzysu i na zimę stulecia, jaką mamy tej zimy. Dla urozmaicenia ozdabiany sznurówkami w kontrastującym kolorze, przez co może i wygląda bardziej interesująco, ale też jeszcze bardziej szkaradnie niż w wersji podstawowej.
VINTAGE, RETRO, OLDSCHOOL - z odzysku, z drugiej ręki, wyszperany najczęściej w secondhandzie staroć sprzed x sezonów. U szafiarek do miana nobliwego "vintage" często awansują ubrania wyciągnięte z szuflady mamy, przed laty zdegradowane do ciucha nie-do-noszenia ze względu na niemodność, nieforemność, nie najlepszy materiał, itp. Szafiarka wyciągnie, będzie nosić i podkreślać swoją gospodarność zalegającymi złogami ubrań, oszczędność, trendowatość, itd.
48 komentarzy:
jeśli nie mam posążka ALEXA CHANG to nienależe do elity szafiareczek? :(
o dzizas tyle tu tego i połowy nie wiem o co w tym chodzi. pozdroo miszczu
hehe, ja bym dodała:
wyprzedaże-to co szafiarki kochają najbardziej, oraz warto by popracować na określeniami, nad którymi mi sie nie chce:fashion, must have, grundge diva, ćwieki, traperki Deihmann (zaraz będą słowem kluczem jak adidas), leginy, futro i oczywiście:photoshop!-najlepszy przyjaciel szafiarki.
oj niestety, nie wszystkie szafiarki tak maja ;) polecam przejrzc wszystkie blogi - na bank znajdziesz cos interesujacego, co jednoczesnie nie aspiruje do miana pseudo-znawcy i fana "Seksu".
pzdr ;)
ja bym dodała "rajtki w kropki"
"miętowy" lakier do paznokci
różowy zegarek
dodam : komin na szyje [co to do cholery jest?] oversizeowe swetry
:P
Wiedzieć, że na dziewczęta móc liczyć! Co kilka łepek to nie jeden łepek Parys. Lista będzie aktualizowany.
@ Anonim od "oj niestety, nie wszystkie szafiarki tak maja ;)": To pokazać nam swój blog szafiarski - my chętnie pójść, obadać i ocenić, czy nie wszystkie szafiarki tak mają :) Cmokas.
Parys ja cie uwielbiac :D wczesniej uwielbiac sromoda ale teraz ty :D
ja jeszcze dodam kokardy, koniecznie to obadaj :D
andziana
nerdy to masakra, amerykanskie kujony chyba nie moga uwierzyc ze stali sie nagle modni :D
nerdy to masakra, amerykanskie kujony chyba nie moga uwierzyc ze stali sie nagle modni :D
dobra ta lista:)będąc szafiarką oczywiscie mekką jest dla mnie h&m, ale z listy mam tylko traperki:) nie wiem co poczac z lustrzanka, bo dostalam:/
Thx Paris za aktualizacja, fajna dziewczyna jesteś. A gdzie krótkie jeansowe spodenki w zimie, spodnie bojfrienda, bluza w paski, buty z bronxu, naszyjnik sowa i sztuczny kwiat z Haiemu, pytam się??Cmokas
Nerdy - ostatnia deska ratunku dla ładnych dziewczyn, które nie mogą się opędzić od tabunów szalejących za nimi mężczyzn. Oszpecenie na zawołanie.
Swetry z sową/słoniem/tureckim wzorem itp - słusznie zwane obciachowymi, niesłusznie zakładane w jakichkolwiek okolicznościach. U osób urodzonych w latach 70tych mogą przywołać traumatyczne wspomnienia czasów, kiedy taki sweter NAPRAWDĘ był szczytem luksusu i estetyki.
@Baglady - może po prostu sprzedaj, jeśli nie masz zacięcia fotograficznego. Jak robisz na automacie, to tak samo dobre zdjęcia wyjdą zwykłą cyfrówką, a kasa zawsze sie przyda.
hahahaha no właśnie sowy brakuje!!!
różowy zegarek!!!!
Paris jesteś wielka :)
pat.
ps. Baglady to że nie masz niektórych wymienionych tu rzeczy nie oznacza, że szydera jest też z ciebie;]
pat.
anonim-no niby tak, ale pewnie mąz by mie nie pozwolił. a co do lansu z lustrzanką i robieniu sobie fotek tak aby było widac marke, to jak ja otym wspomniałam na blogu to mnie ktoś od wieśniar zwyzywał:).
pat.-chyba chciałaś napisać coś innego. jestem szafiarką, więc oczywiście, ze szydera jest ze mnie, bo nalezę do tej grupy, ale jakoś szczególnie się tym przejmować nie zamierzam.
Do słowniczka bym dorzuciła hasło ZARA - skrót od "zara tam są podróbki wszystkich nowych markowych kolekcji" (powinno odnosić np. do hasła marynarka Balmain).
a KOBALTOWY??????
NIE ZGADZAM SIE z obrzuceniem blotem ani Sex and the City ani Carrie (ani Baglady)!
Moze z czasem sie tak stalo, ze stado malych dziewczynek, które absolutnie nie rozumieja o co w tym serialu chodzilo, uwazaja, ze to tylko pokaz mody, ale ja sie z tym nie zgadzam i z pewnoscia miliony fanów na tym swiecie, którzy nie ogladaja tego serialu dla ubran!
Uwazam, ze ten punkt troche nie wyszedl, ale oprócz tego niezle!
aha i tak oczywiscie brakuje rózowej JELLY WATCH!!!!
DIY
słowa baglady z komenta : jestem szafiarką, więc oczywiście, ze szydera jest ze mnie, bo nalezę do tej grupy, ale jakoś szczególnie się tym przejmować nie zamierzam.
słowa baglady z blipa : ktoś kto pisze posta nt tego ,ze nie przejmuje sie chamskimi komentami naprawdę wierzy w to ,ze mu ktoś uwierzy:)? nie wierze!
hahahażal
EJ! NIC PRZECIWKO DYI I BAGLADY!
niestety anonim nic nie zrozumiał z cytowanej wypowiedzi. a szkoda. niedługo narodową cecha Polaków będzie nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
gdzie na moim blogu widzi drogi anonim post na wyżej wymieniony temat ? chętnie sama ten post obejrzę. prosze o link
szafiarka bez kapelusza to jak reka bez palcow.
a gdzie legginsy, szczególnie te pseudolateksowe?
słownik super :)
no baglady tłumacz się tłumacz ;]
i wiesz co ci powiem ;/ raczej ty się powinnaś cofnąć do szkoły, bo pisanie co chwile bez osobowo na blipie "a ktoś powinien coś" już staje się nudne i zahacza o piaskownice...już chyba z 10 raz coś takiego durnego piszesz
ja odpiszę, bo baglady ma probelmy z rozumieniem i czytaniem - - anonimowi chodziło o to,że w komencie wypisujesz "... ale jakoś szczególnie się tym przejmować nie zamierzam.", a na blipie "ktoś kto pisze posta nt tego ,ze nie przejmuje [...] naprawdę wierzy w to ,ze mu ktoś uwierzy:)? nie wierze!" czyli sama sobie zaprzeczasz, nie ma różnicy czy chodzi chamskie komenty czy o cokolwiek innego. pozdrawiam - obserwatorka
Boskie!
obserwatorka- nadal twierdze, ze zadnego sensu wytykanie mi tego co na blipie pisze nie ma, bo jedna rzecz drugiej nie wyklucza.
anonimowy-pochlebia mi, ze tak uważnie sledzisz mojego blipa, ale naprawdę nie ma takiego obowiązku, tym bardziej, że tak cię drażni. nigdy nie zrozumiem po co ludzie robią coś co ich denerwuje?
BAGLADY, olej ich! Ja Cie kocham! ;)
skoro tak nadal twierdzisz to może lepiej idź to tej szkoły ;/ fryzjerczyno
a co do denerwowania to nie wierzę, że ciebie oto tu wpisy nie denerwują...a skoro tak to po co tu przychodzisz???? (na twój głupi tok myślenia) no chyba, że masochistką jesteś...
jest wulgarną "fryzjerczyną:
anonimowy-ja ciebie tez:)
"fryzjerczyną" to slowo sobie zapisze do slowniczka, bo nie znalam. ;)
a moja milosc do bagdlady pala i pala! dziekuje lady ;)
a.
Do anonima: jest wulgarną fryzjerczyną, bo co?...
Baglady vs. anonim - 1:0
hä? co? o co teraz chodzi?
mi sie to slowo poboda, bo jest smieszne, a ze nie jestem z polski to takiego deminutivum jeszcze nie slyszalam.
ale nie poboda mi sie jako obelga przeciwko baglady!
wiec co to za score?
Nie macie już o co się dowalić to o wykonywany zawód? A moze chodzi o to, ze baglady ma to szczescie nie dosc, ze zarabiac to jeszcze miec satysfakcje z tego co robi? ;)
Drogie anonimy obnizacie do zanującego poziomu ten naprawdę fajnie pisany blog. Ktos tu ma pomysł, polot i fajna dawkę ironii i cynizmu ;)
A tak co do słownika. Nie mam pojecia kim jest ta pierwsza pani, od SATC wole CSI albo najlepiej DiscoveryID, traperki szpecą mi nogi wiec tez ich nie posiadam, na SWAPie nie bylam, rajtek w kropki kupowac nie zamierzam,lustrzanke własnie kupilam ale do pracy i to pech! nie bedzie jej widac niestety na zdjeciach bo robie je ze statywu.. no załamka ;)
A muszkieterki sobie chwale bo mi ciepło ;)
szczerze mówiac tez nie znalam alexy chUng!
Erill czyżbyś uważała w takim razie, że bycie fryzjerką to coś uwłaszczającego? :P
Uwazam, ze bycie fryzjerka jest praca jak każda inna. I rzucanie do kogoś per "fryzjerczyno" czy jak to tam było jest zwyczajnie zenujące i swiadczy o tym, ze ktos nie ma sie juz o co przyczepic to dowali sie do zawodu.
Proponuje, zeby ten "odwazny" anonim rzucił tak samo do Roberta Kupisza.. Przeciez tez jest fryzjerem.
erill nie wiem po co ta cała dyskusja, bo ja w żaden sposób nie czuje się urażona-nie mogę być, bo nie jestem fryzjerką
(nie wiem skąd w ogóle ten pomysł), więc tym bardziej nie mogę być fryzjerczyną:)
a anonimowy niech się o stan moich włosów nie martwi-zyją i mają się swietnie.
ps. fryzjerczyna to nie jest odpowiednik fryzjerki:)
tak sobie tłumacz-przecież wszystko wiesz o mnie najlepiej
buaaaaaaahahaha! na wulgarna osobe to mi wyglada tylko anonim, który tu bluzga na moja ukochana baglady!
no! cos takze podejrzewalam, ze fryzjerczyna to jakis bezsens, bo w sumie z polski nie jestem, ale zadaje mi sie, ze dosc dobrze ten jezyk znam.
i jeszcze jedna info do zawzietego anonima, nawet jesli baglady by fryzjerka byla (co nie jest, jak widzisz), to sakd wiesz czy mierna czy nie, siedziales/as u niej na krzesle? jak nie, to po co takie brednie pleciesz?
hahahahha oj biednaś ty baglady tylko coś napisać i o już udowadniasz...fajnie, że słuchasz ;]
powiem ci tyle za bardzo się przejmujesz krytyką obcych ludzi i udowadnianiem im wszystkiego, dlatego właśnie jesteś taka irytująca dla co po niektórych (np.mnie), wyluzuj
ps.widać, że te włosy nie widziały dawno słońca, szału nie robią, może jakaś odżyweczka?
a dziekuje nie skorzystam, bo zaraz i tak je zaplatam:) nic to, ze zdjecie robione wczoraj i tak wiesz swoje. trudno z koniem kopać się nie będę. a co do bycia irytująca-to jestem zdania, ze o wiele fajniej być człowiekiem wzbudzającym emocje, nawet negatywne niż takim, który nie wzbudza żadnych. do dalszej konwersacji zapraszam do siebie na bloga.
Baglady do ciebie na bloga??? a po co? i tak tu jesteś przynajmniej 5 razy dziennie, więc możemy dyskutować tu
Prześlij komentarz