Dziewczyna słucha! Dziewczyna mi pomóc!
Parys pomyślała, że warto zrobić słownik szafiarki - taki prężna ruch szafiarek w Polska na osobna słownik zasługuje. Na razie mam tyle, ile widać niżej - oczywiście mój eks, miła polska chłopak, pomóc mi tłumaczyć. Czekać na wasze propozycje - słówko plus opisik - bo słownik musieć róść w siłę i być grubsza o kolejne wyrazy.
Liczyć na was mocno. Całuski.
ALEXA CHANG - przynajmniej trzy czwarte szafiarek ma na kominku jej posążek. Chuderlawa ślicznotka z lubością określana mianem ikony powściągliwego stylu prosto z GB i MTV.
CARRIE BRADSHAW - dla żyjących poza szafiarkowym matriksem - jedno z przeciętnych wcieleń przeciętnej aktorki o żylastym ciele i twarzy klaczy otoczonej blond puklami, dla szafiarek - bogini stylu i powód do wydania dwóch dych na bilet na kinowe badziewie pt. "Dwugodzinny pokaz mody z czterema histeryczkami w roli modelek" znany też jako "Seks w wielkim mieście".
CHANELKA - torebkowy klasyk domu mody Chanel. Pikowana torebka model 2.55 (
trochę historii) na charakterystycznym łańcuszku przeplecionym skórzanym paskiem. W przyrodzie występuje w postaci oryginału (stosunkowo drogiego, ok. 3000 USD) i mnóstwa znakomitych (głównie dlatego, bo znacznie tańszych) podróbek ustępujących co prawda oryginałowi ceną i jakością, za to oszczędzających kieszeń przy zakupie banalnego autentyku.
ĆWIEKI, NITY - u szanującej się szafiarki ćwiek/nit na ćwieku/nicie ćwiekiem/nitem ćwieka/nit ostatnio pogania, a niezrzeszonym w szafiarskim bractwie zabija ćwieka:
"Po jakiego ćwieka tyle ćwieków/nitów naraz? Metalmaniaczka czy co?". Zatem niezorientowanym wyjaśnia się: szafiarka nabija się ćwiekami, bo ona zdanża z trendami. A trend jest, żeby grzeczna dziewczyna poudawała niegrzeczną punkrockówę.
DIY (z angielska
"Do It Yourself") - kiedyś mówiło się:
"jestem Zosia Samosia, mam dwie rączki małe do majsterkowania, szycia, gotowania, etc. (niepotrzebne skreślić) doskonałe" albo
"jestem jak Adam Słodowy - zrobię sobie sama". Dzisiaj o udzierganym szaliku czy przerobionej kiecce wypada raczej powiedzieć, że ma metkę "DIY", to jest pochodzi z fabryki
domowego przetwórstwa odzieżowego. O tym, jak
doityourselfy powstają szafiarka informuje w
TUTORIALACH.
FLORAL PLAYSUIT (ALBO COKOLWIEK W DROBNE KWIATKI: SPÓDNICA, SUKIENKA) - sezon wcześniej szafiarka uznałyby pewnie, że takie umajone drobnymi kwiatkami kombinezoniki (spódnice, sukienki) mogłaby nosić najwyżej seksowna woźna albo (gdyby zgrabną była) Hiacynta Bukiet. Albo że taka szmatka mogłby robić za kuchenną ceratę. Cokolwiek w drobne kwiatki najczęściej szafiarka zestawia(ła) z kontrastującymi ciężkimi, czarnymi, naćwiekowanymi detalami - to tak na wszelki wypadek, aby nikomu nie przyszło posądzać ją o związek z wyżej wymienionymi (zwłaszcza z ceratą).
FUTROH&M (pol. "
Haniebnie &
Marnie") - Mekka szafiarek. Haniebnie wysokie ceny za marną jakość.
JELLY WATCH - zegarek z obudową i paskiem z gumopodobnego tworzywa. Występuje w neonowo-landrynkowych kolorach, szafiarki najbardziej jednak pożądają różowego. Kiedyś pierwszy zegarek przedszkolaka albo komunijny prezent (ale to w tych pięknych czasach, kiedy dzieciaki na komunię nie dostawały laptopów, plazm czy quadów), teraz świecą żarówiastym światłem na nadgarstkach szafiarek pełniąc funkcję raczej bransoletki (w szafiarskim narzeczu
"branZoletek") niż czasomierza.
KOLORY, SZAFIARSKA PALETA KOLORÓW - jeśli szafiarce marzył się w ostatnim sezonie zielony lakier do paznokci, to na pewno był on w odcieniu
MIĘTOWYM. Jeżeli poszukiwała ciemnożółtego płaszcza trocheńkę podchodzącego brunatnym, to na pewno prosiła w sklepie o płaszcz
MUSZTARDOWY. Jeżeli chciała kupić kozaczki, zwłaszcza stylizowane na modne lata 80. saszki, to na pewno ręka wyciągała się jej do tych w kolorze
KARMELOWYM. W identycznym zresztą, jak ponoć uniwersalna i do wszystkiego torebka
Och, prawie-jak-Chloe, do której wzdycha niejedna siostra szafiarka. Karierę wciąż robi kolor ciemnoróżowo-fioletowy... Cóż, w tym przypadku skracanie do zawierającego istotę odcienia epitetu
FUKSJOWY jest uzasadnione i usprawiedliwione, jeżeli nie trendami, to przynajmniej ekonomicznością językową.
Dodaję: Ktoś słusznie przypomina o
KOBALTOWYM. Znaczy tyle, co królewski błękit czy głęboki, nasycony niebieski, jakże jednak nowocześniej, ba, industrialnie nawet brzmi.
KOMIN - ocieplacz szyjnego odcinka kręgosłupa szafiarki. Dla postronnych zabrzmi to dziwnie, ale szafiarka lubi od czasu do czasu włożyć głowę w komin, a potem ten komin nosić na szyi. Komin jaki jest, każdy widzi: coś jakby szalik, ale z dziurą w środku. Szczytem kreatywności jest własnoręczne wykonanie komina, co następuje przez zszycie końców jakiegokolwiek posiadanego szalika. Można się potem chwalić, że ma się na karku nie tylko komin, ale i głowę.
LEGINY TYPU "WET LOOK" / SKÓROPODOBNE / LATEKSOWE - śliskie, sztuczne obrzydlistwo oblepiające każde nogi jednakowo tandetnym połyskiem. Hołubione, niestety, także przez właścicielki nóg nie najsmuklejszych, którymi to leginami wyjątkowo skutecznie podkreślają ową "nienajsmuklejszość". Leginowy wymysł szatana albo leginowego lobby, działającego na rzecz producentów, którym ten model zalegał w magazynach. Podchodzą pod strój porno-dominy i jako takie nie powinny oglądać światła dziennego poza sex shopami.
LUSTRZANKA - pudełeczko, którym szafiarka uwiecznia swoje outfity. Umiejętność obsługi czy przynajmniej wykorzystywania 1/4 możliwości pudełeczka niekonieczna. Grunt, aby pudełeczko dobrze wyglądało, solidnie, drogo, fachowo, na narcystycznych autoportretach robionych przed lustrem domowym bądź sklepowym.
MUST HAVE -
chcecie-do-miecia, stroje, dodatki, kosmetyki, na które w danym sezonie choruje szafiarka (a z nią przynajmniej połowa zrzeszonych w szafiarskim zakonie sióstr), a żeby nie zapomnieć, na co choruje, umieszcza je na
CHCELISTACH. Kiedy
chcieć-do-miecia zamienia się w
miecia, szafiarka osiąga szafiarski orgazm, skreśla
must have z
chcelisty i szuka kolejnego kandydata na...
must have.
MUSZKIETERKI - obuwniczy koszmarek pierwszej wody. Kozaki z długą cholewą w ekstremalnych przypadkach sięgającą nawet pół uda, co może jeszcze wygląda na długonogich modelkach, gorzej już na właścicielkach kończyn krótszych i masywniejszych. Pierwszy krok do "ściśnięcia" sylwetki. Wygląda się w nich w najlepszym razie jak Kot w Butach, w najgorszym - jak rybak w eleganckim obuwiu wyjściowym.
NASZYJNIK Z H&M, "TEN SŁYNNY" - za hurtowe wykupowanie tej dziwacznej ozdoby szyi, które najpewniej uchroniło sklepowe magazyny przed zaleganiem w nich stosów owej ozdóbki, H&M powinien szafiarki ozłocić. Ani on ładny, ani elegancki, za to na co drugiej szyi szafiarczej. Uwaga, naprawdę nie jest uniwersalny.
NERDY, KUJONKI, GEEKI - okulary z najczęściej zerowymi szkłami korekcyjnymi, które niczego nie przybliżają ani oddalają, za to pozwalają osiągnąć bądź wzmocnić kujonowatość wizerunku. Preferowane modele oprawek to klasyki ze stajni Ray Bana -
Wayfarer i
Club Master, chociaż nieśmiało i ze średnimi wciąż efektami rynek próbują zawojować zdjęte z nosa modnisi z lat 50.
okulary kocie. Największą zaletą nerdów jest to, że wszyscy wyglądają w nich jednakowo dziwnie i gdyby nie ich masowość spowodowana rozplenieniem tanich podróbek, można by rzec całkiem interesująco.
Anonimowy komentator dodaje: Ostatnia deska ratunku dla ładnych dziewczyn, które nie mogą się opędzić od tabunów szalejących za nimi mężczyzn. Oszpecenie na zawołanie.
OBCIACHOWE SWETRY -
Za komentującym: swetry z sową/słoniem/tureckim wzorem itp. - słusznie zwane obciachowymi, niesłusznie zakładane w jakichkolwiek okolicznościach. U osób urodzonych w latach 70. mogą przywołać traumatyczne wspomnienia czasów, kiedy taki sweter NAPRAWDĘ był szczytem luksusu i estetyki. Doczekały się nawet święta -
Cosby's Sweater Day (20. stycznia). Mon dieu... Dacie wiarę, że za tego szaraka-cudaka po lewej ASOS żąda 110 funtów? Kto to kupi? Szafiarka kupi - raz, bo ASOS (taki lepszy H&M, Mango i TopShop), dwa, bo obciachowy sweter, trzy, bo obciachowy sweter z ASOS. Mon dieu!
OUTFIT - szafiarka nie potrafi żyć bez outfitu. Stokroć bardziej niż ubrania, stroju, ubioru, uniformu, szaty (ale kto dziś w ogóle jeszcze nosi szaty?), kreacji, itd.
RAJTKI - pieszczotliwie "rajstopy" (bo nie "rajtuzy" przecież). Trudno przewidzieć, jakie rajtki w tym roku będą masowo noszone przez szafiarki, wiadomo natomiast, że w zeszłym szczytem trendowatości były RAJTKI W KROPKI (u szafiarki romantycznej W SERDUSZKA) oraz DZIURAWE RAJTKI. Te ostatnie szafiarka nosi(ła) z dumą, pomimo i na przekór niezorientowanym, a przez to zdezorientowanym przechodniom, ignorując czające się w ich oczach pytanie: "W jakich krzakach czołgałaś się dziewczyno?" albo "Kot cię tak, bidulo, załatwił?", albo "Nie nauczyli trzymać równowagi na rowerze, nie nauczyli...", albo "Bidulina, nie ma u niej na dzielni punktu repasacji pończoch".
SECONDHAND, SZMATEKS, CIUCHOLAND, GRZEBALNIA - Mekka szafiarek numer dwa, jeśli nie numer jeden. Tam łowi się okazje, wyrabia sokoli wzrok, pracuje nad zwinnością ruchów i rozbudowuje muskuł grzebiący, który jak sama nazwa wskazuje służy do wygrzebywania ciuchów z boksów / szafek / wieszaków.
SWAP - Szmaty Wymienię, Ale Pilnie! Na SWAPach szafiarki SWAPliwie SWAPią, to jest wymieniają się ciuchami, których szkoda wystawiać na Allegro, bo i tak nikt ich nie kupi.
SZAFIARKA - do bycia szafiarką niewiele trzeba: warunek numer jeden dziewczyna (albo chłopak - wówczas mówimy o
SZAFIARZU) z szafą, a w szafie ubrania, do tego aparat i blog do zamieszczania zdjęć. Umiejętność poprawnego pisania po polsku, a czasem i angielsku, wymagana, choć niekoniecznie przestrzegana. Pamiętanie o zasadach interpunkcyjnych w wielu przypadkach zarzucone. Szafiarka pisze o swoich stylizacjach tak, że - jak doskonale ujęto
tutaj -
"całość sprawia wrażenie amatorszczyzny aspirującej do znawstwa".
TRAPERKI Z DEICHMANNA - trochę pokraczne, trochę toporne i trochę ortopedycznie wyglądające buty w kolorze musztardowo-karmelowym (?). Obuwniczy
must have tej zimy, jak szafiarska wieść niesie, superstabilny, superwygodny i superniedrogi - idealny w dobie kryzysu i na zimę stulecia, jaką mamy tej zimy. Dla urozmaicenia ozdabiany sznurówkami w kontrastującym kolorze, przez co może i wygląda bardziej interesująco, ale też jeszcze bardziej szkaradnie niż w wersji podstawowej.
VINTAGE, RETRO, OLDSCHOOL - z odzysku, z drugiej ręki, wyszperany najczęściej w secondhandzie staroć sprzed x sezonów. U szafiarek do miana nobliwego "vintage" często awansują ubrania wyciągnięte z szuflady mamy, przed laty zdegradowane do ciucha nie-do-noszenia ze względu na niemodność, nieforemność, nie najlepszy materiał, itp. Szafiarka wyciągnie, będzie nosić i podkreślać swoją gospodarność zalegającymi złogami ubrań, oszczędność, trendowatość, itd.